Strumień świadomości — trening pisarza

VN:F [1.9.11_1134]
Rating: 10.0/10 (6 votes cast)

Pisanie tek­stu lite­rac­kiego może być albo czyn­no­ścią relak­sa­cyjną — prze­rwą od bar­dziej zme­cha­ni­zo­wa­nych zadań dnia codzien­nego – albo może sub­tel­nie dopro­wa­dzać do szału. Pisanie jest sztuką cza­so­chłonną, acz­kol­wiek przy­wo­łu­jącą do dzia­ła­nia wyobraź­nię, potrzebę meta­fo­ry­zo­wa­nia, logicz­nego budo­wa­nia struk­tury nar­ra­cji i wielu innych moż­li­wo­ści umy­słu, wyga­szo­nych mniej lub bar­dziej przez codzienne funkcjonowanie.

Aby ulżyć sobie w lite­rac­kim połogu, uspraw­nić jego prze­bieg lub zacząć two­rzyć stan­dardy dla kolej­nych arty­stycz­nych roz­wią­zań, należy przy­brać pewien tre­nin­gowy stan­dard. Każdy oczy­wi­ście ma swój, czy to zapo­ży­czony, czy wypra­co­wany pod­czas  zma­gań ze sztuką pisar­ską. Jednakże, ist­nieją pewne spo­soby, które zwią­zane są z pisa­niem zarówno warsz­ta­towo, jak i pro­fe­sjo­nal­nie. Jest jed­nak śro­dek spraw­dzony i apro­bo­wany, logiczny, a w kon­se­kwen­cji taki, który zdo­był szczyty i wpi­sał się na stałe do histo­rii lite­ra­tury – stru­mień świadomości.

Strumień ten spo­ty­kamy w powie­ściach Joyce’a, Faulknera, w dra­ma­tach Becketta. Prócz tych „upo­rząd­ko­wa­nych” kunsz­tow­nie kawał­ków prze­świet­nej lite­ra­tury, każdy ma swoje recep­tory oraz umysł i w rezul­ta­cie prawo do tego, aby syne­ste­tycz­nie ująć rze­czy­wi­stość w chwili pisa­nia (czy też two­rze­nia w ogóle, nie tylko literatury).

Metoda stru­mie­nia świa­do­mo­ści (mniej dostoj­nie – fry­wol­nego pisa­nia), oczy­wi­ście z udzia­łem świa­do­mo­ści (nie mylić z pisa­niem auto­ma­tycz­nym), wytwa­rza swo­isty pre-produkt pisarski.

Co naj­waż­niej­sze, powinna wytre­no­wać adepta sztuki słowa w efek­tyw­nym sie­dze­niu ze sku­pie­niem. Dzisiaj jest to zgoła utrud­nione zada­nie. Zatem, pisząc odrzu­camy wszyst­kie dys­trak­tory typu Google, Wikipedia, YouTube, FB, blogi, fora i resztę codzien­nego pokarmu. Na głod­nego należy spró­bo­wać przez 15 minut prze­le­wać myśli na papier.  Nie jest ważne czy to co stwo­rzymy będzie mate­ria­łem na nagrodę, czy wytwo­rem zgoła odra­ża­ją­cym. W momen­tach rezy­gna­cji i pustoty umy­słu należy powta­rzać ostat­nie słowo nie prze­sta­jąc pisać. Można także wymy­śleć swoje hasło na czas zawa­ha­nia. Jedynym celem tej „zabawy” nie jest finalny pro­dukt, lecz nie­zmą­cone dzia­ła­nie w celu jego wytworzenia.

Taka roz­grzewka pomaga prze­zwy­cię­żyć psy­cho­lo­giczne prze­szkody zbęd­nego błą­ka­nia myślami, obawy przed dobo­rem słów, pomaga w nabra­niu pew­no­ści i wsko­cze­nia na dobrą, wydep­taną drogę, po któ­rej można się sta­bil­nie poru­szać. Rewizja pisar­skich poczy­nań nastąpi zde­cy­do­wa­nie póź­niej. Teraz inte­re­suje nas pro­ces pro­duk­cji. Ponadto, jeżeli ktoś poważ­nie myśli o regu­lar­nym two­rze­niu lite­rac­kich nar­ra­cji, prak­tyka stru­mie­nio­wa­nia na pewno pomoże mu nauczyć się pisać nawet wtedy, kiedy nie ma się na to ochoty.

Nie zależy zapo­mi­nać o co w tym wszyst­kim cho­dzi. Treningowy stru­mień świa­do­mo­ści powi­nien wyćwi­czyć umy­słowe moż­li­wo­ści sku­pie­nia, kon­cen­tra­cji i nie­usta­ją­cej odwagi do par­cia naprzód przez dłu­gie, czę­sto wyczer­pu­jące dystanse. Sprint pole­ga­jący na kre­owa­niu krót­kich, w miarę dobrych kawał­ków tek­stu niczym nie różni się od zwy­kłego pisa­nia maili.

Wartością dodaną pra­wi­dłowo prze­pro­wa­dzo­nego ćwiczenia/ roz­grzewki, będzie widoczna róż­nica pomię­dzy wcze­śniej­szymi i aktu­al­nie two­rzo­nymi stru­mie­niami. Różnica w syn­tak­tyce, sta­bil­niej­szym trzy­ma­niu się głów­nego wątku, ponadto mniej­sze zatra­ca­nie ogól­nego sensu nar­ra­cji i „cie­plej­sze” przy­ję­cie przez wła­sne ucho pod­czas gło­śnego odczy­ty­wa­nia. Przy tym wszyst­kim należy wystrze­gać się auto­cen­zury budo­wa­nej na pod­sta­wie opi­nii tych, któ­rym zapre­zen­to­wa­li­śmy wła­sną twór­czość, a także w opar­ciu o zale­ce­nia porad­ni­ków „pra­wi­dło­wego” pisar­stwa oraz wła­sne obawy.

Strumieniowanie wyobraźni na kartkę nie koniecz­nie będzie tym co zapre­zen­tu­jemy światu, ale może mieć zna­czący wpływ na ory­gi­nalny ryt pisar­ski wypra­co­wy­wany wła­śnie w ten spo­sób, a przede wszyst­kim na głę­boką samo­dy­scy­plinę, która na pewno dopro­wa­dzi do uzy­ska­nia wymier­nych efektów.

Strumień świa­do­mo­ści — tre­ning pisa­rza, 10.0 out of 10 based on 6 ratings

19 lutego 2012, Beezar.pl W kategorii: Warsztat pisarza

Jedna odpowiedź dla “Strumień świadomości — trening pisarza”

  • psk pisze:

    B. dobre. Grzebiąc w Sieci za ter­mi­nem “stru­mień świa­do­mo­ści”, już się pra­wie zała­ma­łem tra­fia­jąc cią­gle na prze­mą­drzały psu­do­nau­kowy beł­kot albo odkryw­cze myśli zachły­stu­ją­cych się wła­sną genial­no­ścią ludzi­ków, aż w końcu tra­fi­łem tu. I na tym wła­śnie “tu” zakoń­czę moje poszu­ki­wa­nia. Dzięki.

    VA:F [1.9.11_1134]
    Rating: 5.0/5 (3 votes cast)


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>